Ledwo pisałam o 15 tygodniu, a tu już prawie 18 się zaczął. W pierwszej ciąży już dawno zajmowałam się planowaniem i szykowaniem, a teraz coś nie mam do tego weny. Nadal czasem zapominam, że jestem w ciąży, co chyba nie do końca jest dobre ;) w ten weekend nawet okupowalam parkiet na weselu i dawno się tak nie wytanczylam :) a właśnie, coś jednak powoli nie daje mi zapomnieć o ciąży. Pierwsza rzecz to brzuch, który z dnia na dzień tak urósł, że myślałam że nie zmieszcze się w sukienke. A druga to ruchy dziecka. Powoli zaczynam je czuć, znacznie wcześniej niż w ciąży z Karolcia.

Myślę, że na jesień zacznę już coś szykować, a jak poznamy na 100% płeć to przejrzę ciuszki po Karolci, bo jednak nie chce zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę.

Jeśli chodzi o imię, to też nie mamy póki co żadnych typów. Strasznie ciężka sprawa z tym imieniem :) na to też przyjdzie czas.

A co u mojej kochanej pierworodnej? Stała się jeszcze bardziej samodzielna, co niezmiernie mnie cieszy. Jest radosna i ciągle mówi o maluszku :) chociaż ostatnio miała tak ciężki tydzień jakby ja ktoś podmienil. Starsze dzieci też chyba miewają jakieś skoki rozwojowe, bo inaczej nie potrafię tego sobie wytłumaczyć. A może to jakieś kolejne bunty? W każdym razie dobrze, że już się skończyły, bo naprawdę nie było łatwo.

Mam nadzieję, że od września będzie mnie tu trochę więcej. Karolcia idzie do przedszkola, więc z pewnością wygospodarowuje trochę więcej czasu. A tymczasem korzystamy z lata, które niestety pogodowo nas nie rozpieszcza, ale chyba zdążyliśmy się już do tego przyzwyczaić.
To już ten czas. Brzuszek powoli zaczął się pojawiać, chociaż i tak pewnie niektórzy mylą go ze wzdęciem ;) Aczkolwiek ostatnio jakiś pan podniósł mi koszyk z moimi zakupami w pewnym dyskoncie, aby było mi je łatwiej wypakować na taśmę i mam nadzieję, że to nie był przypadek :)

Nie wiem jak Wy, ale ja o ciążowy brzuszek zaczynam dbać zaraz na początku ciąży. Tak było w przypadku ciąży z Karolinką, tak jest i teraz. Mimo, że skóra początkowo aż tak się nie rozciąga, to wolę jednak dmuchać na zimno. Taka pielęgnacja pozwoliła mi uniknąć rozstępów w pierwszej ciąży, mam nadzieję, że w tej będzie tak samo.

Przygotowałam dla Was póki co zestawienie 4 kosmetyków, które przetestowałam.

1. Olejek przeciw rozstępom Babydream z Rossmanna. Pisałam o nim 4 lata temu TUTAJ. Bardzo go polubiłam, dlatego postanowiłam, że teraz też będę go stosować. Ma bardzo miły zapach, który mi odpowiada, dobrze się rozprowadza, dość szybko (jak na olejek) się wchłania. Chyba naprawdę działa, skoro ani jeden rozstęp mi się nie pojawił, przynajmniej chcę w to wierzyć ;)



2. Balsam przeciw rozstępom Babydream z Rossmanna. Kupiłam przez zupełny przypadek. Myślałam, że to właśnie olejek, a nie balsam. Dopiero po otwarciu i wypróbowaniu okazało się, że to balsam. Zapach ten sam, cena podobna, ale mam duży minus. Rozprowadzanie kremu. Trudno go rozprowadzić, bardzo długo trzeba to robić, aby całkiem się wchłonął. Ja nie lubię takich kosmetyków, ale jeśli komuś to nie przeszkadza, to czemu nie.




3. Skuteczny balsam ujędrniający do ciała Sexi Mama z firmy Bielenda. Naprawdę fajny i godny polecenia kosmetyk, nie wiem jeszcze jak ze skutecznością, to będę mogła powiedzieć, za parę miesięcy, ale ogólnie polubiliśmy się. Bardzo delikatny i przyjemny zapach, dobrze się rozprowadza, nie klei się, jest bezpieczny dla mamy i dziecka. Producent obiecuje, że zwalcza objawy celulitu (uf, na szczęście nie mam!), wygładza i uelastycznia skórę, poprawia odporność skóry na rozciąganie - i na tym ostatnim właśnie najbardziej mi zależy. Może nie należy do najtańszych, ale czasem warto dać za kosmetyk kilka złotych więcej. 


4. Skuteczna oliwka w żelu Sexi Mama z firmy Bielenda. Jestem ostrożna jeśli chodzi o oliwki, bo najczęściej kojarzą mi się z czymś klejącym, co ciężko się wchłania, ale tu jest inaczej. Dzięki temu, że oliwka jest w żelu dobrze się ją rozsmarowuje i co ważne nie klei się. Ładnie pachnie i jest delikatna. Podobno łagodzi uczucie swędzenia skóry. Jeszcze tego nie doświadczyłam, bo skóra aż tak się nie rozciąga, ale mam nadzieję, że właśnie na to zadziała, bo wiecznie swędząca skóra na brzuchu nieco była denerwująca. Cenowo podobnie do poprzedniego kosmetyku.



A jakie są Wasze ulubione kosmetyki dla kobiet w ciąży? Czy któryś z tych już używałyście?
Nie wiem kiedy zakończył się pierwszy trymestr, stało się to nagle. Pamiętam, że dopiero co okazało się, że jestem w ciąży, a tu jestem w trakcie 15 tygodnia. Ta druga ciąża ucieka przez palce. Wstyd się przyznać, ale bardzo często zapominam, że jestem w ciąży. W pierwszej ciąży wszystko już planowałam, zastanawiałam się co kupić, robiłam listy wyprawkowe, a póki co przeraża mnie to, że wszystkim będę musiała się zająć. Stosy kartonów z ciuszkami po Karolci czekają na przeglądanie i pewnie w pierwszej ciąży już dawno chciałabym się tym zająć, a teraz jakoś nie mam parcia. I czasu. Tego zdecydowanie mi brakuje. Przy dwójce to już chyba w ogóle zapomnę o tym co to czas ;) może jesienią, kiedy pogoda nie będzie już sprzyjała siedzeniu na dworze w końcu tym wszystkim się zajmę i ogarnie mnie ciążowe szaleństwo. Kiedys musi to nastąpić ;)

A jak czuje się w 15 tygodniu? Wyśmienicie! Jakoś 2 tygodnie temu minęły mi mdłości i wymioty, nie jestem już tak zmęczona i odzyskałam apetyt. Wręcz bym zazerala ;) ale pilnuje się, bo wiem, że wszystko ma swoje granice. Nadal ćwiczę jogę i teraz jest ona jeszcze bardziej przyjemna niż w pierwszym trymestrze. Jednak mdłości dawały za bardzo popalić, ale z drugiej strony taki wysiłek pozwalał mi o nich zapomnieć i trochę je minimalizowal.

U Gruszka wszystko dobrze, na ostatniej wizycie ważył ok. 100 g, czyli jak dobra tabliczka czekolady :) póki co nie będę ujawniać płci, ponieważ sama nie jestem do końca przekonana czy na tym etapie nic się nie zmieni. Chociaż ciekawie jest już coś wiedzieć. Przy Karolci musieliśmy czekać do 32 tygodnia! Aczkolwiek od początku czułam, że noszę pod sercem dziewczynkę :)

Waga na dzień dzisiejszy to 54,3 czyli niecały kg do przodu. Dobrze, że w końcu waga zaczęła wzrastać. Brzuszek powoli zaczyna się pojawiać, chociaż śmieje się, że jestem na etapie "czy ona jest w ciąży czy może ja tak wydelo?" :) z pewnością pochwalę się brzuszkiem na Instagramie. Możecie mnie obserwować pod nickiem @kolorova. 
Jakiś czas temu pokazywałam Wam na Instagramie bardzo piękna książkę "Animal abc" Gabrieli Rzepeckiej-Weiss. Autorka, Gabriela Rzepecka-Weiß, ma ponad 10-cioletnie doświadczenie w nauczaniu dzieci języka angielskiego, które zdobywała głównie za granicą – m.in. w Japonii. Jest egzaminatorem Cambridge Young English Learners Test, koordynatorem wyjazdów uczniów na wymiany zagraniczne, autorem i ilustratorem kilku podręczników dla dzieci do nauki języka angielskiego.

Książka jest świetne wydana, graficznie trafia w mój gust i bardzo przypadła mi do gustu. W szczególności, że tak jak większość rodziców zdaję sobie sprawę z tego, jak ważna jest nauka języków obcych już od najmłodszych lat. Bardzo fajnie jeśli oczywiście kontynuuje się to w dorosłości, a jeszcze lepiej jak ma się z tym językiem kontakt na co dzień. Ale wiadomo, że z tym bywa różnie. Jednak podstawowa znajomość języka obcego, w szczególności angielskiego, ułatwia nam życie. Dlatego fajnie jest "zarazić" dziecko językiem już od najmłodszych lat. Oczywiście z rozsądkiem ;) posyłanie dwulatka na lekcje angielskiego uważam za dość dziwne, ale to tylko moje zdanie.

Ale do rzeczy. Książka. To ona ma być tematem tego posta :) pokaże Wam najpierw zdjęcia, żebyście wiedzieli o czym piszę.





Więcej Wam nie zdradzę, musicie przekonać się sami jakie zabawne zwierzęta możecie spotkać w tej książce :) 

Książeczka „Animal abc - book to look“ wprowadza dziecko w świat liter alfabetu i pierwszych słów w języku angielskim. Autorka odmalowała na jej stronach wesołą gromadę zwierząt. Oswoiła je i uformowała w kształt pierwszych liter ich nazw. Mały czytelnik ogląda sympatyczne zwierzaki, a zarazem kolejne litery alfabetu. Niezwykle giętki aligator przybiera kształt literki A. Małpa pręży grzbiet i zawija ogon układając się w kształt litery m. Wieloryby zaś zorganizowały paradę w morzu i suną przez fale w kształt literki W. I tak nieznane znaki graficzne stopniowo zaczynają ożywać.

Dzieci bardzo lubią uczyć się poprzez zabawę, więc z pewnością przyda się to zarówno przy zapamiętaniu alfabetu, jak i nazw poszczególnych zwierząt. 

Książka zajęła I miejsce w konkursie Royal Dragonfly Book Award w kategorii książek dla dzieci do lat 5 w USA, a to naprawdę wyjątkowe osiągnięcie. Jeśli, więc Wasze dzieci zaczynają swoją przygodę z angielskim, ta książka będzie dla nich naprawdę cenną pomocą. 

Książka „Animal abc – book to look” dostępna jest w wybranych księgarniach na terenie kraju oraz na stronie: www.chybaryba.com

Powoli kończy się 1 trymestr mojej drugiej ciąży. Poza tym, że przeleciał on ekspresowo i narzygałam się za wszystkie czasy to minął bezproblemowo. Wkraczam więc powoli w drugi z nadzieją myśląc, że mdłości i wymioty w końcu mina.

Tydzień temu w 11 tygodniu wybrałam się na USG prenatalne 1 trymestru zwane też USG genetycznym. Przyznam się Wam, że z Karolcią nie miałam takiego specjalistycznego badania. Lekarz przy końcu pierwszego trymestru zrobił USG, w którym owszem określał różne parametry, ale z perspektywy czasu mam wrażenie, że zrobił to bardzo lakonicznie i tak naprawdę sprzęt, który obsługiwał nie dawał możliwości lepszego wykonania badania. Teraz postanowiłam, że będzie inaczej. Poza tym tę ciążę prowadzi mi inny ginekolog i to on skierował mnie na to badanie.

A teraz dla tych co nie wiedzą, krótko o tym na czym te badanie polega i co ma określić.

Badanie USG pierwszego trymestru wykonuje się pomiędzy 11 a 13 tygodniem i 6 dniem. Ważne jest, aby długość ciemieniowo siedzeniowa dziecka miała nie mniej niż 45 mm a nie więcej niż 84 mm. Później takie badanie ze względu na wielkość dziecka nie jest już możliwe. Kolejne badania tego typu wykonuje się między 18 a 22 tygodniem i w 3 trymestrze.

Badanie wykonuje się najczęściej przez powłoki brzusznej, ale czasem gdy obraz jest zakłócony - dopochwowo.

Na USG ocenia się:
- przezierność fałdu karkowego
- obecność kości nosowej
- położenie łożyska i macice
- wiek ciąży
- akcje serca z wyliczeniem uderzeń na minutę
- budowę płodu
- spektrum przepływu w przewodzie żylnym (tzw. badanie dopplerowskie)
- zastawkę trójdzielna w Dopplerze spektlarnym
- długość pęcherza

Ten rodzaj USG pozwala wykluczyć ewentualne wady genetyczne takie jak np. Zespół Downa.

Nasze USG wyszło bardzo dobrze i wszystko jest w porządku. Przyznam szczerze, że mimo iż nigdy nie dopuszczam do siebie złych myśli, to jednak trochę się stresowałam. Tym bardziej, że na badaniu lekarka nie była pewna tego, czy czasami nie ma przepukliny pępowinowej. Co jest wadą genetyczną. Kazała mi przyjść za tydzień, aby potwierdzić czy przepuklina jest, czy jednak się wchłonęła (tu wyjaśnienie, do 11 tygodnia wszystkie dzieci mają przepuklinę pępowinową). Ja byłam właśnie w 11 tygodniu ciąży na tym USG, aczkolwiek przy zrobieniu badania dopochwowo obraz był ok i nic niepokojącego nie zauważyła.

A jak było u Was? Też miałyście USG prenatalne?